Niepoprawne relacje

Wielu z nas marzy o przeżyciu niezwykłej, miłosnej przygody, która pozostanie w naszych sercach na zawsze. I niejednokrotnie pragniemy, by była to czysto platoniczna relacja, pozbawiona erotyzmu i niepotrzebnych kontaktów. W książce Punk 57 możemy spotkać chłopaka i dziewczynę, którzy piszą ze sobą listy. Chcą, aby ich relacja pozostała jedynie korespondencyjna. Obiecali sobie, że nie będą się szukać w mediach społecznościowych i nigdy nie prześlą sobie żadnego zdjęcia. Czysto platoniczna znajomość, w której może działać wyobraźnia.

Nieplanowane spotkanie

Bohater utworu jest początkującym muzykiem. Pewnego dnia uczestniczy w spotkaniu, na którym zbiera datki na swój rozwijający się zespół. Niespodziewanie spotyka swoją (nie)znajomą, z którą koresponduje. Dziewczyna go nie rozpoznaje, nie jest świadoma, z kim ma do czynienia. A chłopak? Chłopak jest zdziwiony i sfrustrowany. Nie tak ją sobie wyobrażał. Obiecywali sobie miłość, ale on oczekiwał, że na jego listy odpisuje zupełnie inna osoba. Ta dziewczyna jest gorąca, zionie od niej seksapilem i erotyzmem. Misha jest rozczarowany.

Feralnego dnia, kiedy ją spotkał, wydarzyła się tragedia. Tragedia, która na zawsze odmieniła ich relację. W jaki sposób potoczą się ich dalsze losy? Czy znajdą wspólny język, który pozwoli zażegnać kryzys w ich relacji?

Zdruzgotana dziewczyna

Po okropnym wieczorze chłopak nie chce znać swojej znajomej. Znienawidził ją, pragnie ją zniszczyć. A Ryen, bohaterka utworu, jest skołowana. Nie jest świadoma, że niedawno spotkała swojego korespondencyjnego przyjaciela, który teraz zaczął ją ignorować. Nie odpowiada na listy, nie tłumaczy swojego zachowania. W dodatku w jej pobliżu pojawił się dziwny, agresywny znajomy, który ewidentnie próbuje zniszczyć jej poukładany świat. Czy w końcu Ryen zorientuje się, z kim ma do czynienia? I czy uda się jej obronić przez złym, nieobliczalnym znajomym?

Punk 57 to rewelacyjna powieść, która rozbudza serca i umysły czytelników. Każdy, kto sięgnął po tę książkę przyznaje, że nie mógł się od niej oderwać. Wielowymiarowe postaci, niecodzienne dialogi i erotyczne sytuacje, dwuznaczne propozycje i gama różnorodnych emocji sprawiają, że jest po lektura nietuzinkowa, która rozbudzi Wasze pragnienia. Najbardziej wytrwali przeczytają ten utwór w jedną noc. Książka zawiera ponad trzysta stron druku. To w sam raz na długi, letni wieczór przy pysznej herbacie. Rozsiądź się wygodnie i delektuj się swoim wolnym czasem i doskonałą pogodą. Lato to czas, kiedy proste, romantyczne opowieści wzbudzają w czytelnikach wiele entuzjazmu i ciepłych słów. Przekonaj się i Ty. Zrób sobie prezent, wybierz się do księgarni i spędź najbliższe dni z dobrą lekturą w ręku.

 

 

Przyjaciel, ukochany…

Clarie Contreras jest podobno bardzo znaną pisarką, której książki są tłumaczone na wiele języków. Ja nie miałam do tej pory przyjemności czytać jej opowieści. Przeczytałam za to kilkanaście pochlebnych opinii na jej temat i postanowiłam przeczytać Nie ma światła w ciemności. Bardzo spodobał mi się tajemniczy tytuł, a opis książki sprawił, że zaczęłam ją czytać zaraz po przyniesieniu do domu.

…czy wróg…?

Blake gdy miała czternaście lat straciła rodziców. Nie pamięta w jaki sposób i dlaczego. Od tego momentu wychowywała się w rodzinie zastępczej razem z trzema chłopcami. Z jednym z nim Colem połączyła ją bardzo specyficzna więź, która trwa do chwili obecnej.  Blake jest spokojną dziewczyną, która studiuje prawo i próbuje normalnie żyć. Cole jest przystojniakiem, który korzysta z życia. Dziewczyny zmienia co kilka dni. To właśnie temu mężczyźnie Blake ufa najbardziej. To on potrafi ją uspokoić gdy w nocy kolejny raz przyśni się jej okropny koszmar. Dziewczyna postanawia dowiedzieć się czegoś więcej na temat swojej przeszłości. To czego się dowiaduje okazuje się być bardzo niebezpieczne dla niej i dla jej najbliższych. Co takiego odkryje? Czy będzie to miało wpływ na jej uczucia do Cola?

Blake i Cole są przyjaciółmi, którzy wspierają się w każdej sytuacji. Są przyjaciółmi mimo, że Cole doskonale wie, że kocha Blake. Ich relacje są bardzo napięte. Oboje balansują na granicy przyjaźni i namiętności. Ich wzajemne przywiązanie budzą wątpliwości w kolejnych partnerach Blake, jednak ona bagatelizuje sprawę, a przecież od przyjaźni do miłości jest tak niedaleko.

Powiem szczerze, że już dawno nie czytałam książki, w której napięcie między głównymi bohaterami było tak bardzo napięte. Ich rozmowy, przepychanki słowne sprawiały, że mi się robiło gorąco na serduchu. Uwielbiam to w jaki sposób Cole opiekuje się Blake. Uwielbiam go za to jaki jest zazdrosny i jak to okazuje. Po cichu chciałabym by i o mnie tak ktoś dbał. Tajemnica, którą owiana jest przeszłość głównych bohaterów sprawia, że nie można przestać czytać. Trzeba tą opowieść skończyć w jedną noc.

Nie ma światła w ciemności bardzo przypadło mi do gustu. Lubię książki, w których chemia między bohaterami jest namacalna. Dodatkowo w tej książce jest jeszcze tajemnica, którą trzeba rozwiązać. W skrócie idealna książka. Już wiem, że będzie kontynuacja i już nie mogę się doczekać by ją przeczytać. Zanim to nastąpi sięgnę po inne książki autorki. Mam nadzieję, że będą równie dobre jak Nie ma światła w ciemności, a Wam oczywiście tę książkę serdecznie polecam. Gwarantuję dobrą zabawę i szybsze bicie serca. Powodzenia.